niedziela, 13 maja 2012

Rozdział 2

W końcu mogłem porozmawiać z Niallem.
- To jak myślisz, od czego zacząć?
- No nie wiem, wyślij jej kwiatki od cichego wielbiciela. W liściku napisz tylko ‘L’, niech się pogłowi dziewczyna. – uśmiechnął się.
- OK, dzięki, jesteś najlepszy!
- Wiem, nie musisz mi o tym mówić.

***

Następnego ranka razem z Niallem wysłałem kwiaty. Siedliśmy w kuchni i rozmawialiśmy ściszonymi głosami, jedząc śniadanie.
- Naprawdę, dziękuję ci za pomoc.
- Nie ma sprawy. Oddasz mi tę kanapkę?
- Jasne, bierz, dla ciebie mógłbym zrobić ich całą górę.
- Takie wyznania zachowaj dla Katie.
Nagle do pomieszczenia wparował Zayn, więc przestaliśmy dyskutować. Spojrzał na nas dziwnie i spytał:
- O czym rozmawialiście?
- O Tobie, jesteś piękny, wiesz? – powiedział Niall.
- Tak sądzisz? – spojrzał w lusterko, obserwując bacznie swoją twarz – Taa, macie rację.
Wziął sobie coś do jedzenia i wyszedł. Wtem do kuchni wszedł wielki i słynny Harry Styles. Fakt, odkąd chciałem zdobyć jego dziewczynę, nasze stosunki się pogorszyły. 
- Hej, co tak wcześnie wstaliście?
- Poszliśmy na zakupy. – powiedziałem, ale w tym samym czasie Niall odpowiedział:
- Musieliśmy iść na pocztę.
Skarciłem go wzrokiem.
- Najpierw poszliśmy na pocztę, żeby wysłać autografy do kilku fanek, a potem do sklepu na zakupy.
Niall siedział czerwony jak burak. Harry spojrzał na nas pytającym wzrokiem.
- Coś kombinujecie.
- Nie, raczej nie. Ale dociekaj tak dalej, a wykombinujemy, jak cię ostrzyc.
Podziałało, zaśmiał się i nalał sobie kawy.
- Jak tam z Katie? – spytałem niby od niechcenia.
- Świetnie, z dnia na dzień jesteśmy w sobie coraz bardziej zakochani. – powiedział z rozmarzeniem w głosie.
- To fajnie. – uśmiechnąłem się, umierając w środku.
- Za pół godziny tu wpadnie, już się za nią stęskniłem.
Może jakoś ją dorwę i zdołamy pogadać przez chwilę.
- Dobra, idę wziąć prysznic. – rzekł Harry.
- O tak, przyda ci się. – powiedział Niall, który miał już normalny odcień skóry.
Harry dźgnął go w bok i wyszedł.
- Znając życie, zaraz pojawi się tu Lou.
Nie minęła minuta, a zjawił się Louis. Nagi.
- Witajcie, skowronki.
- Witaj, gwiazdko. – powiedziałem, kiedy Niall mruknął tylko coś pod nosem, jedząc swoją kanapkę.
- Mamy jakieś plany na dzisiaj? 

- Tak, ubrać się. – powiedział Niall.
- A tak na serio?
- Dzisiaj idziemy na sesję – oznajmiłem – także idź się ubrać, proszę. Dobra, Niall, idziemy na górę. – ten spojrzał tęsknym wzrokiem na  śniadanie. – Dobra, weź je ze sobą.
Szczęśliwy pohasał na górę. Opuściliśmy kuchnię i poszliśmy do mojego pokoju. Lubię ten dom, jest taki wielki. Mój poprzedni był uboższy, choć tęsknię za tamtymi czterema murami. Ale muszę przyznać, że z chłopakami mieszka mi się nienajgorzej. Położyliśmy się na łóżku i rozmawialiśmy. Głownie o tym, jak zdobyć Katie. Z dołu usłyszeliśmy dzwonek i serce zabiło mi mocniej. Pognałem do drzwi, by JEJ otworzyć.
- Hej! – przywitałem się.
- Siemka! – uśmiechnęła się i pocałowała mnie w policzek.
Przyszedł Harry. No to sobie pogadaliśmy.
- Cześć, kochanie! – powiedział i pocałował ją… w usta…
Odchrząknąłem, by im przerwać.
- To my idziemy na górę. – powiedział Styles zmieszany.
Poszedłem do salonu i włączyłem telewizor.
- NIALL! NIALL! BOYFRIEND LECI!
Zjawił się na tyle szybko, by mnie zaskoczyć. Kiedy skończył się podniecać, włączyliśmy sobie jakiś film i zeszli się wszyscy domownicy. I Harry, i Katie… Jako iż siedziałem na środku kanapy, nasza para rozsiadła się obok mnie. Niall uśmiechnął się do mnie z fotela. Zayn, wracając z kuchni z przekąskami, usiadł między mną a Katie. Miałem ochotę go uderzyć, ale powiedział:
- VAS HAPPENIN’?!
To nigdy nas się nie znudzi. Nie wiem, skąd to wziął, ale powtarza to jak mantrę. Film, który oglądaliśmy, był komedią romantyczną, tak więc cała szóstka śmiała się i płakała. I tak parę kolejnych filmów i wspólnych śmiechów, szlochów i krzyków.

- Zagrajmy w butelkę. – zaproponował Louis, kiedy leciały już napisy końcowe.

sobota, 5 maja 2012

Rozdział 1 (króciutki)

Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem JĄ. Siedziała jak zwykle z Harrym. Była śliczna, z resztą jak zawsze. Och, jaki byłem głupi nie zabiegając o nią od początku.
- Znów się na nią gapisz - usłyszałem głos z tyłu. To był Niall, jako jedyny znał mój sekret. - Liam, nie odwidzi jej się, kiedy będziesz na nią tylko patrzył. Musisz działać, stary.
- Myślisz, że to takie proste? Ona cały czas jest z nim.
- Zacznij od małych rzeczy.
- Co ty możesz wiedzieć o dziewczynach?! Sam narazie żadnej nie masz!
Niall miał już oczy w łzach. Jest taki wrażliwy. Nie powinienem na niego krzyczeć. Podbiegłem do niego i przytuliłem.
- Przepraszam, nie chciałem, ale ta cała sytuacja mnie przerasta.
Pociągnął nosem i spojrzał mi w oczy.
- OK, ale przytul jeszcze raz i mocniej.
Uśmiechnąłem się i przytuliłem tak mocno, jak tylko mogłem.
- Nie... mogę... oddychać!
Och, ten blondynek jest wspaniały. Niall Horan, mój najlepszy przyjaciel z całego zespołu.
- O, a co ta za gej-party? - usłyszeliśmy za plecami.
Louis od zawsze się z nas naśmiewał. Nie zachowywał się tak, jak na jego wiek przystało.
- I kto to mówi?- powiedziałem - Jak dalej będziecie się tak dotykać ze Stylesem, Katie pomyśli, że to wy jesteście gejami, i go zostawi. - uśmiechnąłem się na tą myśl.
Pokazał nam język i wyszedł.